„– kto u władzy zawsze ma rację. Kto w opozycji – nigdy...

„– kto u władzy zawsze ma rację. Kto w opozycji – nigdy jej nie ma”

58

MR AR_754x659Wywiad z Marcinem Rzońcą – współzałożycielem i Pełnomocnikiem partii Biało-Czerwoni w Warszawie i powiatach okołowarszawskich, b. Radnym m.st. Warszawy

 

 

 „Biało-Czerwoni” to nowy podmiot na polskiej scenie politycznej. Proszę przybliżyć Czytelnikom, kim są główni twórcy nowej formacji oraz czym odróżnia się ona od innych partii lewicowych?

 

Partię „Biało-Czerwoni” założyło 15 osób – w tym czterej znani posłowie (Andrzej Rozenek, Grzegorz Napieralski, Sławomir Kopyciński i Jacek Najder), byli i obecni samorządowcy z całej Polski i kilka osób dotychczas nieangażujących się politycznie. U podstaw naszego powstania legło zniesmaczenie działalnością istniejących partii i liderów, którzy wielokrotnie rozczarowali, ale przede wszystkim chęć otworzenia drzwi do polityki dla kreatywnych ludzi dotychczas niedostrzeganych czy niedocenianych przez istniejące podmioty polityczne. Nie klasyfikujemy się, jako klasyczna lewica czy centrolewica – według nas ten podział na lewicę i prawicę jest dziś archaiczny. My raczej dzielimy scenę na frakcje konserwatywne, zgrane, populistyczne, niewiarygodne, zagubione i nowoczesne. Biało-Czerwoni chcą być partią nowoczesnego rozwoju z mocnymi elementami socjalnymi.

 

Jaki jest Państwa stosunek do, głośnych w ostatnim czasie, JOW-ów?

 

JOW-y są zaprzeczeniem demokracji i marnowaniem głosów. Tak pokazują i wyniki innych krajów, gdzie JOW-y są podstawą systemu wyborczego, ale i wybory w polskim Senacie, gdzie mamy monopol dwóch największych polskich partii, (które w sumie zdobywają mniej niż 50 % głosów pozostawiając pozostałe społeczeństwo bez reprezentantów i głosu). Opowiadamy się za rozszerzoną formułą Wyborów Prawdziwie Proporcjonalnych – ze zniesieniem progów wyborczych, dużymi wielomandatowymi okręgami i zmianą systemu liczenia głosów i mandatów. Tylko w ten sposób można osiągnąć pełnię demokracji i nie marnować żadnego głosu Polaków.

 

Jest Pan samorządowcem od wielu lat, byłym Wiceburmistrzem i Radnym Miasta Stołecznego Warszawy. Jak ocenia Pan ostatnie dwie kadencje Rady Miasta i działalność samych radnych?

 

Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz – Waltz w pierwszej swojej kadencji była pracowita i otwarta na współpracę z innymi środowiskami politycznymi i obywatelskimi. Korzystała z podpowiedzi, rozmawiała i słuchała. W drugiej już byłą śpiącą monopolistką i przebudziła się dopiero przed referendum o jej odwołanie. Dziś realizuje budżet obywatelski i udaje, że korzysta z podpowiedzi radnych i byłych radnych, ale jest to raczej końcówka jej rządów. Rada Miasta? Radni rządzący – w większości maszynka do głosowania na rozkaz Ratusza. Radni opozycyjni – ich rozwiązania są zawsze lekceważone i odbierane wyłącznie, jako głosy polityczne.  W sumie, – kto u władzy zawsze ma rację. Kto w opozycji – nigdy jej nie ma. Nieważne, że wiele razy po miesiącach czy latach Ratusz korzysta z propozycji opozycji, tyle, że głosi je, jako własne…

 

 

Jakie są według Pana i Biało – Czerwonych priorytety dla Warszawy?

 

Program dla Warszawy to program samorządowy i na pewno w szczegółach będzie przedstawiony w ciągu najbliższych trzech lat. Dziś pracujemy nad propozycjami do debaty parlamentarnej. Ale i program samorządowy i parlamentarny będą oparte na filarach – nowoczesność, prostota, postawa fair wobec Obywateli i tolerancja. Warszawę natomiast zdecydowanie będziemy chcieli związać silniej z całą aglomeracją i regionem, postawić w stolicy na odnawialne źródła energii, nowoczesną edukację i rozwiniętą komunikację zarówno publiczną jak i prywatną (w tym alternatywną elektryczną i rowerową).

 

Jeżeli Wyborcy obdarzą Biało-Czerwonych zaufaniem w wyborach parlamentarnych to czy bierzecie Państwo pod uwagę współpracę z innymi ugrupowaniami lewicowymi, w tym z SLD?

 

Nie wykluczamy współpracy z żadnym ugrupowaniem, które chciałoby włączyć się w budowę Państwa opartego na wymienionych już filarach. Dziś gołym okiem widać, że z tej potencjalnej współpracy wykluczona jest jedynie tzw. konserwatywna prawica firmowana przez Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Janusza Korwina-Mikke. 

 

Dziękuję za rozmowę

Piotr Żołądkowski

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź