Małgorzata Ostrowska opowiada czytelniczkom

Małgorzata Ostrowska opowiada czytelniczkom

12
Małgorzata Ostrowska

Właścicielka najbardziej rockowego kobiecego głosu w Polsce, jedna z najbardziej wyrazistych piosenkarek na naszej scenie muzycznej. Fanka drapieżnych fryzur i niezliczonej ilości butów. Małgorzata Ostrowska opowiada czytelniczkom Imperium Kobiet o nowej płycie, „Szklanej pogodzie” i Marku Jackowskim.

Zawsze idzie Pani przebojem przez życie?
– Absolutnie nie, chyba nawet dosyć rzadko. (śmiech)

Sprawia jednak Pani wrażenie kobiety, która idzie przez życie jak burza?
– To tylko pozory. I być może projekcja, wyobrażenie, jakie ludzie mają na mój temat. To, jak mnie odbierają na scenie, przenoszą do mojego życia osobistego. Na scenie tryskam energią, jestem chodzącym żywiołem. W życiu codziennym niezupełnie. Życie zawodowe artysty nie zawsze jest jednoznaczne z życiem prywatnym. Czasami jedna część życia dopełnia drugą.

Jest Pani uznawana za jedną z najbardziej charyzmatycznych wokalistek polskiej sceny muzycznej…
– Bardzo mi miło i cieszę się, jeśli tak postrzega mnie publiczność. To dla artysty, bez względu na to w jakiej dziedzinie funkcjonuje i tworzy, ogromny komplement.

Czym według Pani jest charyzma?
– Charyzma to coś, co porusza ludzi. Charyzma jest siłą, składającą się z kilku cech charakteru i umiejętności, które dopiero razem tworzą osobowość, przyciągającą innych ludzi. Charyzmatyczna osoba potrafi zaprezentować się w odróżniający ją od reszty sposób. Potrafi przyciągnąć do siebie uwagę tłumu.

Przy Pani charyzmie scenicznej płyta koncertowa wydaje się być naturalną decyzją…

– Wiele lat marzyłam o tym, by wydać solową płytę – płytę koncertową, ale przez wiele lat wytwórnie, manager i ludzie z branży odradzali mi ten pomysł. Wszyscy twierdzili, że takie wydawnictwa są bardzo niekomercyjne. Teoretycznie płyty koncertowe się nie sprzedają, a radia nie puszczają kawałków z tych albumów. Mimo to stwierdziłam, że pora tupnąć nogą i trzeba wreszcie zrobić to, na co mam ochotę. Poza tym, cały czas wierzę, że ten album się sprzeda. Podobno na Zachodzie, w Ameryce wraca moda na płyty koncertowe. Jest przesyt produkcji studyjnych. Prawdopodobnie słuchaczom znudziły się plastikowe brzmienia. Chcieliby trochę prawdy. Wierzę, że i w Polsce sytuacja się zmieni.

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź