Test Toyoty Aygo

Test Toyoty Aygo

17
Test Toyoty Aygo

Zauroczył mnie ten X na przednim zderzaku. Wygląda fantastycznie! Dodaje pazura i agresji temu autu. Szczególnie, że nasz model był pomarańczowy… Powagi mu zdecydowanie brak, ale jeśli ktoś spojrzał mu prosto w reflektory, szybko nabierał respektu. Aygo jest nie tylko najbardziej miejskie ze wszystkich miejskich aut, ale jest także nieziemsko stylowe.

Generalnie jestem z tych dam, które lubią duże samochody. Pewnie jeśli zamiast Aygo dostałabym Toyotę Hilux, oszalałabym z radości. Jednak muszę przyznać, że z tym maleństwem nie jest tak źle. Dla kobiety, która często jeździ po mieści, a do tego robi sporo zakupów to samochód idealny. Niewiele pali, jeździ dość zwinnie i przyjemnie, a do tego jest całkiem ładny, opływowy i generalnie zwraca na siebie uwagę. No i o to chodzi!

Wygląd

Stylistyka tego samochodu budzi skrajne emocje, jedni kochają go za tę złość w spojrzeniu, a inni wręcz mówią, że to niezbyt korzystny zabieg. Niby małe autko dla kobiety a tu takie ostre rysy. Można by to skwitować stwierdzeniem, że powinny nim jeździć przede wszystkim osoby pełne sprzeczności. No i wpływ na to ma też fakt, że ostrość na zewnątrz ma się nijak do np. ostrości silnika. No ale to już rozwiązaliśmy, to auto dla kobiet, a te generalnie spokojnie jeżdżą ;).

Wnętrze jest bardzo przyjemne, przejrzyste, jak na swoje możliwości dobrze wyciszone. Ne a tu takie sząłu jak przy wyglądzie zewnętrznym, jest powiedziałabym… bardzo normalne. Posiada nawet wyświetlacz multimedialny w wersji dotykowej. Obsługa? Nic prostszego!

Wrażenia z jazdy

O ile z przodu jedzie się całkiem komfortowo, to z tyłu są pewne problemy. Jakie? Największy problem to brak miejsca. Jeśli mierzy się więcej niż 160 cm. nie jest komfortowo. Jednak zaręczam, że wejść się da, sprawdzone. Dwóch rosłych mężczyzn siedziało i nie narzekało ;).
Bagażnik jest dość głęboki i na zakupy w sam raz, ale na dłuższy wyjazd nie ma co liczyć. 163 litry to, okazuje się niewiele. Brak szerokości zaburza trochę funkcjonalność, ale przecież to nie jest samochód na wakacyjną wyprawę całą rodziną.

Polubiłam to auto! Prowadzi się bardzo dobrze, w mieście mogłam wjechać nawet w najbardziej wąskie miejsce parkingowe, a do tego jest zwinny i wystarczająco zwrotny. Co więcej zwraca na siebie uwagę, zdarzały się sytuację, że na stacji benzynowej podchodzili do mnie tankujący z pytaniem “co to jest za auto?”. No i te spojrzenia ludzi jadących obok… W jakiejś mierze jest to na pewno zasługa tego koloru – intensywnej pomarańczy, ale jest to także konsekwencja inwencji twórczej japońskich projektantów.

A teraz… męskim okiem

Trojaczki z Kolina, czyli jedna fabryka robi 3 modele 3 marek, Toyota Aygo, Peugeot 107 i Citroec C1 niby to samo a jednak nie. O ile pierwsza edycja trojaczków była niemal identyczna różniąc się jedynie znaczkami marki… niewątpliwie odniosły gigantyczny sukces. Te auta to synonim niezawodności, jedne z najczęściej wybieranych flotówek dla sprzedawców. Obecna edycja trojaczków to już krok w przyszłość.

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź