UŁANI, UŁANI MALOWANE DZIECI…

UŁANI, UŁANI MALOWANE DZIECI…

Cmentarz Pnocny (2)_754x388Z notatnika Wędrownika

 

…nagle bohaterski zespół kawalerzystów w sile około paruset koni wyłonił się w galopie z zarośli. Nacierali oni, mając w środku rozwinięty sztandar… Wszystkie niemieckie karabiny maszynowe umilkły, a tylko działa strzelały. Ich ogień stworzył zaporę ogniową na przestrzeni 300 metrów przed liniami niemieckimi. Polscy kawalerzyści nacierali całym pędem, jak na średniowiecznych obrazach! Na czele wszystkich galopował dowódca z podniesioną szablą. Widać było, jak malała odległość pomiędzy grupą polskich kawalerzystów a ścianą niemieckiego ognia. Szaleństwem było kontynuować tę szarżę na spotkanie śmierci. A jednak Polacy przeszli !

To nie jest fragment powieści, czy scenariusza filmu akcji; lecz autentyczna relacja włoskiego korespondenta wojennego Mario Appeliusa, będącego świadkiem ataku polskiego 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich; na  oddziały wojsk niemieckich pod Wólką Węglową. Jak chcą historycy, była to ostatnia szarża kawalerii w wojnie obronnej 1939 r. Zacznijmy jednak nasz spacer po Wólce Węglowej po kolei.

 

Wolna osada

Najstarsze ślady działalności człowieka na terenie obecnej Wólki Węglowej pochodzą z epoki kamiennej.  W późniejszych wiekach XIV-XV; powstawały pojedyncze domostwa na terenach powstających z wycinki Puszczy Mazowieckiej. W roku 1760 – osada liczyła już 18 gospodarstw, a w pięć lat później została zanotowana w kronikach jako wieś królewska w starostwie warszawskim. Jej nazwa wskazuje, iż  mieszkańcy najprawdopodobniej zajmowali się pozyskiwaniem węgla drzewnego lub podobnych prac niezbędnych dla dworu, co zaowocowało formą uwłaszczenia miejscowej ludności. Większy rozwój wsi był niemożliwy ze względu na jej położenie na przedpolu miasta, co w ówczesnej strategii, z góry ją wskazywało jako pole bitwy w obronie stolicy.

Ostatnia szarża ułanów

Tak też się stało 19 września 1939 r. Wcześniej, 14 i 15 września część oddziałów polskich; po przegranej Bitwie nad Bzurą,  przebiła się z okrążenia niemieckiego do Puszczy Kampinoskiej. Ich celem było przedarcie się do oblężonej Warszawy. Droga przez las była bardzo ciężka, wolno poruszające się piaszczystymi drogami wojska napotykały na  licznie umocnione pozycje wroga, były one dziesiątkowane przez niemieckie czołgi i samoloty.  a 19 września wojska dotarły do Lasek. Zakład był już obsadzony przez Niemców, którzy na najwyższym budynku ustawili karabiny maszynowe i razili pociskami polskie oddziały atakujące od strony Sierakowa. W końcu zdecydowano, że trzeba zrezygnować z dalszego natarcia, obejść Laski od północy i dotrzeć do stolicy przez Bielany. Dowódca 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich z Podolskiej BK płk dypl. Edward Godlewski podjął decyzję o skróceniu drogi do Warszawy i postanowił skręcić na południe do Mościsk. Razem z nim tę trasę obrała także mała część 9 Pułku Ułanów Małopolskich. Niespodzianie oba pułki natknęły się w Dąbrowie Leśnej koło Wólki Węglowej na Niemców, lecz płk E. Godlewski nie zmienił decyzji, tylko dał znak do szarży.

Ułanów do brawurowego ataku poprowadził dowódca 3 szwadronu 14 Pułku Ułanów, por. Marian Walicki. Dzięki zaskoczeniu Niemców podczas odpoczynku i odwadze polskich żołnierzy pozycje wroga zostały przełamane. Niestety nie rozpoznano, że w Mościskach, na skraju wsi, ustawione jest gniazdo niemieckich karabinów maszynowych i stoją czołgi, które zasypały szarżujących seriami pocisków. Pomimo jednak ciężkich strat (ok. 105 zabitych ułanów i 100 rannych), natarcie powiodło się i oba pułki przebiły się do Warszawy. Podczas szarży zdarzył się wręcz nieprawdopodobny przypadek. Otóż pod chorążym  pułku został zabity koń, a on sam został ranny. Zobaczył to, pędzący obok kawalerzysta kapral Bronisław Czech, który podczas szarży podjął drzewce sztandaru 14 p. od rannego ułana i tym samym je uratował; za co został odznaczony po bitwie; przez gen. Juliusza Rómmla;  Orderem Virtuti Militari (fot. 6 i 7).

Aby odtworzyć sobie to pole bitwy, należy przejść ulicą Treny do Palisadowej i dalej w kierunku cmentarza. Gdyby nie było cmentarza, to widać by było obszerne, równe pole, wiodące wprost do Warszawy.

Podobnie tereny Wólki traktowali Niemcy. Po zajęciu lotniska na Bielanach, dla większego bezpieczeństwa, wycięto większość drzew wzdłuż ulic wiodących w kierunku Puszczy Kampinoskiej. Lata okupacji odbiły się i tutaj zbrodnią, kiedy to na początku maja 1943 r. hitlerowcy rozstrzelali 15 osób, dotychczas nie zidentyfikowanych. Ich ciała po wojnie pochowano na cmentarzu w Palmirach, gdzie obecnie spoczywają wraz z ciałami ponad 2000 ofiar niemieckiego terroru.

 

Wreszcie Warszawa

Po wojnie zelektryzowano Wólkę Węglową i ku zadowoleniu mieszkańców; przyłączono ją w 1951 r. do Wielkiej Warszawy.  Początkowo wchodziła w skład dzielnicy Żoliborz, a od 1994 r. została włączona do dzielnicy –gminy Bielany. Osiedle rozwijało się trochę nietypowo jak inne osiedla Bielan. Nie powstały osiedla blokowisk, nadal przeważała zabudowa niska, jednorodzinna, położona pośród lasów. Na początku lat 60-tych XX w. w Warszawie zaczęło brakować wolnych miejsc grzebalnych na istniejących cmentarzach, a odzyskiwana liczba miejsc nie pokrywała zapotrzebowania. W związku z tym podjęto decyzję o budowie nowego cmentarza, który zapewni miejsce pochówku mieszkańcom Warszawy i okolic na lat kilkadziesiąt. Cmentarz został ulokowany przy trasie wylotowej na Gdańsk, częściowo na terenie Wólki Węglowej, stąd nazwa Komunalnego Cmentarza Północnego:

 

Cmentarz na Wólce

 

Prace projektowe pod kierunkiem architekta krajobrazu prof. Longina Majdeckiego wykonano w Biurze Projektów Budownictwa Komunalnego „Stolica”. Cmentarz Komunalny Północny został zaprojektowany na planie nieregularnego wieloboku, który graniczy z Lasem Młocińskim oraz ulicami Wóycickiego, Wólczyńską i Estrady. Na powierzchni 143 ha powstało 800 kwater grzebalnych, posadzono kilkadziesiąt tysięcy drzew i krzewów ozdobnych, wybudowano: ponad 200 km dróg i alejek, dom pogrzebowy z 3 salami ceremonialnymi (m.in. dla zmarłych wyznania katolickiego i świeckich) oraz przechowalnią zwłok, spopielarnię, kancelarię, pawilony przy wejściach, kwiaciarnię, parkingi i drogi dojazdowe. Eksploatację cmentarza rozpoczęto w lutym 1973 i pochowano tu około 150 000 zmarłych. Od stycznia 1997 w Spopielarni wykonano około 10 000 spopieleń i ta forma pochówku zyskuje coraz więcej zwolenników (fot. 2 i 3).

 

Rekreacja

Położenie Wólki Węglowej przy dość intensywnie uczęszczanych drogach, nie jest doskonałym miejscem na spacer.  Zupełnie inna sprawa jeśli chodzi o okoliczne lasy, tworzące wprost idealne miejsce na wycieczkę.  Szczególnie, że niedaleko od osiedla leży polana leśna  Opaleń,  ciesząca  się wyjątkową popularnością (fot. 4 i 5). Tradycyjna nazwa: Opaleń, wywodzi się od uroczyska w tym rejonie. Wokół polany prowadzi szlak dydaktyczny długości 3,5 km, z licznymi tablicami informującymi o florze, faunie i historii Puszczy Kampinoskiej. Do polany dochodzą też 2 puszczańskie turystyczne szlaki piesze i jeden rowerowy. Otoczenie polany stanowi wysoki las mieszany, z dość gęstym poszyciem, z przewagą drzew liściastych (głównie kilkudziesięcioletnie brzozy i dęby). Toteż najpiękniej miejsce to wygląda jesienią. Warto jeszcze wspomnieć, że okolice Polany Opaleń to najwyżej położone tereny Puszczy Kampinoskiej – tu znajduje się najwyższy punkt Puszczy: 105,9 m n.p.m. Wokół polany ustawiono liczne mniejsze wiaty i jedną większą, mogącą pomieścić nawet kilkadziesiąt osób. Wszystkie wiaty wyposażone są w stoły i ławy. Jest to jedno z miejsc w Puszczy, gdzie używanie otwartego ognia jest dopuszczane przez cały rok, oczywiście z wyłączeniem okresów szczególnego zagrożenia pożarowego. Oprócz wiat jest jeszcze duży, wydzielony plac zabaw dla dzieci z różnymi urządzeniami (huśtawki, zjeżdżalnia itp.). Pomyślano też o toalecie typu toy-toy. Opaleń jest idealnym miejscem na odpoczynek czy zwykły  spacer. Jego bliskie położenie w stosunku do miasta sprawia, że jest bardzo popularny wśród warszawiaków, tym bardziej, że niedaleko, ok. 1 km od polany, na obrzeżu Puszczy, usytuowano parking, przy końcu drogi asfaltowanej. Latem i w pogodne, ciepłe weekendy w ciągu roku, trudno znaleźć po południu lepsze miejsce  pod wiatą.

O czym powiadamia

                                                                                                                                                            Wasz Wędrownik

 

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź