„Zmiana sama nie nastąpi”

„Zmiana sama nie nastąpi”

8

foto Jan piewak MJN_754x1005Rozmowa z Janem Śpiewakiem – Miasto Jest Nasze

 

Przewodniczy Pan Stowarzyszeniu Miasto jest Nasze. Proszę przybliżyć Czytelnikom genezę powstania Stowarzyszenia oraz cele jakie Państwo macie.

 

Miasto Jest Nasze powstało jako obywatelska inicjatywa we wrześniu 2013 roku na fali referendum warszawskiego. Chcieliśmy, by referendum było szansą na debatę nad przyszłością i problemami Warszawy. Nie ukrywaliśmy naszego krytycznego stosunku do jakości zarządzania miastem. Niestety referendum zamieniło się w dobrze nam znaną nawalankę między PO i PiS. Dosłownie kilka dni po referendum wybuchła afera z biurowcem na placu Zamkowym, na które pozwolenie wydała matka jednego z architektów. Byliśmy zaszokowani, że w jednym z najważniejszych miejsc w kraju może dochodzić do takich naruszeń. Chodziło nam przede wszystkim o jawność i transparentność procedur, ochronę dziedzictwa kulturowego, udział mieszkańców w planowaniu przestrzennym i opanowanie dzikiej reprywatyzacji na której korzystają przede wszystkim kancelarie adwokackie i handlarze roszczeń. Szybko zorientowaliśmy się, że jako organizacja pozarządowa mamy bardzo nikły wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Postanowiliśmy wystartować w wyborach do rad dzielnic. Dzisiaj mamy trzech radnych w trzech dzielnicach: w Śródmieściu, Żoliborzu i Białołęce. Działamy na rzecz poprawy kompetencji obywatelskich, rozwoju wspólnot i społeczności lokalnych. Popularyzujemy ideę partycypacji obywatelskiej, konsultacji społecznych, budżetów obywatelskich i referendów lokalnych. Prowadzimy szeroką działalność monitorującą i kontrolną. Wielokrotnie interweniowaliśmy w sprawach ważnych dla warszawiaków.

 Jesteście Państwo przedstawicielami ruchów miejskich. Jak ocenia Pan rozwój tych ruchów do tej pory oraz jaka jest wg. Pana przyszłość takich organizacji?

 Po raz pierwszy w tych wyborach doszły do głosu organizacje, które nie miały nic wspólnego z lokalnymi układami władzy i stawiały sobie za cel zrównoważony rozwój miasta. Językiem ruchów miejskich zaczęli mówić wszyscy politycy, którzy przejęli od nas postulat budżetów obywatelskich, konsultacji społecznych, rozwoju komunikacji publicznej czy poprawę infrastruktury rowerowej. Oczywiście z ich strony to tylko deklaracje. Rzeczywistość nie jest taka różowa. Osiągnęliśmy umiarkowany sukces i to daje szanse na przyszłość. Szczególnie, że po wyborach samorządowych SLD w Warszawie właściwie przestała istnieć a federacja lokalnych komitetów czyli WWS poniósł klęskę i jest w rozsypce. Ludzie chcą mieć alternatywę wobec POPiSu i my tą alternatywą będziemy.

 

 Czy to oznacza, że klasyczne partie polityczne wyczerpują swoją formułę nie stanowiąc już atrakcyjnej formuły z dobrą ofertą dla mieszkańca / wyborcy?

 Klasyczne partie mają bardzo dobrą i długą przyszłość przed sobą, ale straciły zdolność do samooczyszczania się i generowania nowych pomysłów. Kariery robią w nich ludzie mierni ale wierni. To efekt negatywnego doboru. W Warszawie rady dzielnic i rada miasta to de facto biura karier. Ludzie idą do samorządu by dostać pracę. Potrzeba jest nowoczesnego i krytycznego spojrzenia na to co się dzieje w mieście przez ludzi, którzy traktują samorząd nie jako środek do wzbogacenia się tylko jako cel sam w sobie. Ruchy miejskie są takim spojrzeniem.

 

logo MJN_754x754Z jednej strony zaangażowanie mieszkańców w wybór przedstawicieli Stowarzyszenia do Rad jest przejawem partycypacji, z drugiej strony Ci sami mieszkańcy dystansują się od partii. Wydawałoby się to trudne do pogodzenia. Jak Pan ocenia takie zachowania wyborcze?

 

To zupełnie naturalne. Ludzie chodzą na wybory raz na 4 lata i chcą by ich przedstawiciele w samorządzie ich faktycznie reprezentowali i dbali o ich interesy. Mają dużo innych spraw i chcą by przynajmniej część z nich wzięli na siebie ludzie, których wybrali. Niestety to nie do końca tak działa. Politykom trzeba patrzeć na ręce i pilnować ich. Na poziomie samorządu jest to możliwe. Partie polityczne wybudowały wokół siebie wysoki mur i oddzieliły się od mieszkańców. Słuchają tych którzy są silni. W Warszawie to przede wszystkim deweloperzy. Ruchy miejskie to szansa na zburzenie tego muru. Ja rozdałem w trakcie kampanii ponad 1500 wizytówek z moim numerem telefonu. Zawsze można do mnie zadzwonić i zapytać panie radny co pan zrobił z tym i tym. To jest bardzo potrzebne również dla radnych. Musimy czuć oddech naszych wyborców na plecach i ja ten oddech bardzo lubię. Demokracja to również nieustające uczestnictwo w podejmowaniu decyzji, czy to przez konsultacje społeczne, czy to przez budżet obywatelski, czy właśnie przez rozmowy z radnymi.

 

Na czym obecnie skupia się Stowarzyszenie Miasto jest Nasze?

Prowadzimy bardzo wiele spraw, z których najbardziej głośne są walka z chaosem reklamowym i zanieczyszczeniem powietrza w Warszawie. Razem z koalicją organizacji społecznych „Posprzątajmy Reklamy” przeprowadziliśmy kampanię, by parlament uchwalił skuteczne prawo, które ograniczyłoby zalew reklam. Musieliśmy walczyć z lobby firm reklamowych, które na zaśmiecaniu polskiego krajobrazu zrobiły intratny biznes. Udało się i to jest nasz wielki sukces. W ciągu dwóch lat nielegalne reklamy powinny z Warszawy zniknąć. Walka ze smogiem w mieście natomiast łączy bardzo wiele tematów, którymi do teraz się zajmowaliśmy – czyli masową wycinką drzew, zabudową parków i terenów zielonych, wspieraniem komunikacji zbiorowej. Warszawa jest po Sofii i Bukareszcie najbardziej zanieczyszczoną stolicą Unii Europejskiej. To przekłada się na setki przedwczesnych zgonów (szacuje się, że mieszkaniec Warszawy żyje krócej o dwa lata niż nasi sąsiedzi z zachodu), częste choroby układu oddechowego, nasze samopoczucie. Najbardziej narażone są matki w ciąży i małe dzieci. Niestety z roku na rok jest coraz gorzej. Niestety zyski z rozwoju miasta są prywatyzowane – przede wszystkim przez deweloperów i banki a kosztami obciążani jesteśmy my wszyscy.

 

Jaka jest zatem przyszłość?

 Przede wszystkim budowa silnego stowarzyszenia, które będzie wstanie skutecznie działać w wielu dzielnicach Warszawy. Również na Bemowie i Bielanach. Miasto Jest Nasze to przede wszystkim ludzie. Jesteśmy otwartym stowarzyszeniem, którego siłą są jego członkowie. Dlatego zapraszamy do włączania się w naszą działalność. Zmiana sama nie nastąpi.

 

Dziękuję za rozmowę

Piotr Żołądkowski

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź